Globalny sukces biznesowy zależy od bezbłędnej komunikacji z międzynarodowymi klientami. Błędy w tłumaczeniu bywały nie tylko powodem do wstydu, ale okazywały się także kosztowne dla wielu zagranicznych marek, kiedy wchodziły na nowe rynki. Błędy te mogą wymagać podjęcia kosztownych
działań, takich jak wycofanie produktu z rynku lub całkowity re-branding marki w celu odzyskania zaufania klientów, co często wymaga znacznych inwestycji finansowych i wieloletnich działań naprawczych. Czynniki przyczyniające się do tych błędów obejmują nieodpowiednie analizy, nieświadomość kulturową i pośpieszne przygotowania do międzynarodowych kampanii. Pójście na skróty w zakresie metod i narzędzi tłumaczeniowych może również prowadzić do znacznych komplikacji, zamiast oczekiwanych oszczędności.
Na przestrzeni lat takie błędy w tłumaczeniu spowodowały przykre konsekwencje. Przykłady te podkreślają, dlaczego inwestowanie w dobrej jakości usługi tłumaczeniowe ma kluczowe znaczenie dla
spójnego prezentowania odpowiednich kulturowo i dokładnych tłumaczeń.
1. HSBC Holdings
HSBC Holdings, globalny bank z siedzibą w Wielkiej Brytanii, stanął w obliczu poważnego niepowodzenia kampanii „Assume Nothing” rozpoczętej w 2004 roku. W 2009 r. kampania musiała zostać nagle wycofana po tym, jak kilka międzynarodowych rynków błędnie przetłumaczyło slogan na „Nie rób nic”, co było sprzeczne z pierwotnym zamiarem zachęcania do korzystania z usług bankowych. Ten błąd w tłumaczeniu zmusił HSBC do wydania 10 milionów dolarów na rebranding, przyjmując „The world’s private bank” jako nowy slogan, aby naprawić błąd.
2. Kentucky Fried Chicken (KFC)
Kiedy KFC rozszerzyło swoją działalność na Chiny w latach 80-tych, napotkało błąd w tłumaczeniu swojego sloganu „Finger-lickin’ good” [‘Tak dobre, że aż palce lizać’]. W Pekinie slogan został błędnie przetłumaczony jako „Zjedz swoje palce”, co oczywiście nie przekazało zamierzonego apetycznego przesłania. Na szczęście błąd został szybko naprawiony, oszczędzając KFC znacznych szkód. Incydent ten
dał KFC cenną lekcję w zakresie zapewniania dokładnych tłumaczeń podczas wprowadzania produktów na nowe rynki. Obecnie KFC jest wiodącą restauracją szybkiej obsługi w Chinach, działającą w ponad 850 miastach.
3. Coors
Kiedy amerykańska marka piwa Coors rozpoczęła kampanię „Turn It Loose” w Hiszpanii, próbując powtórzyć jej udaną kampanię w USA, użycie slangu przyniosło niezamierzony skutek. W języku
hiszpańskim przetłumaczony slogan niestety oznaczał „Złap biegunkę”, co doprowadziło do znacznych strat w przychodach firmy. Ten błąd podkreśla znaczenie starannego przygotowania w marketingu międzykulturowym, aby uniknąć niezamierzonych i kosztownych błędnych tłumaczeń.
4. Electrolux
Electrolux, wiodący szwedzki producent sprzętów AGD sprzedawanych na całym świecie, stanął przed nieoczekiwanym wyzwaniem, rozpoczynając kampanię reklamową swojego odkurzacza w Stanach
Zjednoczonych. Kampania zawierała slogan „Nothing sucks like an Electrolux”, który, choć gramatycznie poprawny, nieumyślnie przekazywał negatywne znaczenie ze względu na idiomatyczne użycie słowa „sucks” w amerykańskim angielskim, aby wyrazić niechęć lub niższość. Przeoczenie to podkreśliło
znaczenie zrozumienia lokalnych niuansów językowych, nawet podczas prowadzenia działalności na rynkach, na których dominuje język angielski.
5. Ford
Ford, globalny gigant motoryzacyjny działający od ponad wieku, popełnił gafę rozpoczynając kampanię w Belgii. Celem firmy było podkreślenie najwyższej jakości produkcji w kampanii reklamowej wykorzystującej
slogan 'Every car has a high-quality body’ [„Każdy samochód ma wysokiej jakości nadwozie”]. Podczas gdy dla osób mówiących po angielsku jasne jest, że ‘body’ odnosi się do naddwozia samochodu, dosłowne tłumaczenie na holenderski brzmiało: „Każdy samochód ma wysokiej jakości zwłoki”. To niedopatrzenie zilustrowało znaczenie lokalizacji kampanii w celu uniknięcia niezamierzonych i zniechęcających komunikatów, nawet w przypadku dobrze ugruntowanej globalnej marki, takiej jak Ford.
6. Braniff Airways Inc.
Firma Braniff Airways Inc., choć już nie istnieje, w 1987 r. stanęła przed poważnym wyzwaniem w związku z kampanią na rynku hiszpańskim. Linie lotnicze wykorzystały udaną kampanię w Stanach Zjednoczonych, która skupiała się na nowych skórzanych fotelach ze sloganem „Fly in Leather”, przetłumaczonym jako Vuela en Cuero. Tłumaczenie to, choć skuteczne w krajach Ameryki Łacińskiej, miało niezamierzone i
niezręczne znaczenie w Meksyku, gdzie oznaczało również „lataj nago”. Ten błąd uwidocznił konieczność precyzyjnej lokalizacji w międzykulturowych działaniach marketingowych, zwłaszcza w sąsiednich krajach o odmiennych niuansach językowych.
7. American Motors
Firma American Motors zmierzyła się z wyzwaniem tłumaczeniowym, wprowadzając swój samochód średniej wielkości, Matador, w Portoryko na początku lat 70-tych. Nieświadomi niuansów języka
hiszpańskiego, nie zdawali sobie sprawy, że „matador” oznacza po hiszpańsku „zabójca”. To niezamierzone znaczenie stwarzało znaczne trudności w marketingu samochodu postrzeganego jako potencjalnie niebezpieczny na drogach.
8. Pampers
Firma Procter & Gamble spotkała się z kulturowym niezrozumieniem podczas wprowadzania pieluch Pampers na rynek japoński. Opakowanie przedstawiające bociana przynoszącego dziecko, powszechnie
znany symbol w Stanach Zjednoczonych, nie przypadło do gustu japońskim rodzicom. W przeciwieństwie do zachodniego folkloru, w którym bocian przynosi dzieci, w japońskiej tradycji noworodki przybywają na gigantycznych brzoskwiniach, które pływają na rzekach. To niedopatrzenie podkreśliło znaczenie badań kulturowych w strategicznym planowaniu marketingowym, aby uniknąć błędnych wyobrażeń, które mogłyby wpłynąć na akceptację produktu na nowych rynkach.
9. Perdue Farm
Perdue Farms, rodzinna firma działająca od 1920 roku, początkowo odniosła sukces dzięki reklamie prowadzonej przez prezesa, w której występował Frank Perdue ze sloganem 'It takes a tough man to
make a tender chicken’ [„Potrzeba twardego mężczyzny, aby wyhodować delikatnego kurczaka”]. Kampania podkreślała ich unikalne karmy dla kurczaków zawierające kwiaty nagietka, nadające kurczakom złocistożółty wygląd. Jednak podczas ekspansji na rynek hiszpański tłumaczenie sloganu stworzyło
niezamierzone skojarzenia o charakterze seksualnym, nie powtarzając sukcesu oryginalnej kampanii. Przypadek ten podkreślił kluczowe znaczenie dokładnego tłumaczenia w utrzymaniu integralności marki w różnych kontekstach kulturowych.
10. Pepsodent
Pepsodent, znany ze swojego sloganu o paście do zębów ‘You’ll wonder where the yellow went when you brush your teeth with Pepsodent!’ [„Będziesz się zastanawiał, gdzie podziała się żółć, gdy wymyjesz zęby Pepsodentem!”], napotkał na trudności wchodząc na rynek Azji Południowo-Wschodniej. Kampania, podkreślająca białe zęby jako symbol zdrowia i pielęgnacji, nie była przekonująca w regionach takich jak Wietnam, Indonezja i część Filipin, gdzie poczerniałe zęby są tradycyjnie postrzegane jako zwiększające seksapil wśród różnych plemion. To kulturowe niedopatrzenie, a nie błędne tłumaczenie, podkreśliło konieczność dokładnych badań i prac lokalizacyjnych. Ostatecznie Pepsodent wycofał się z rynku Azji
Południowo-Wschodniej z powodu tych kulturowych rozbieżności.
11. Mercedes Benz
Kiedy globalny producent samochodów Mercedes-Benz wszedł na chiński rynek, nazwa jego marki została początkowo przetłumaczona jako „Bensi”, co niestety oznaczało ‘Rush to die’ [„Pęd ku śmierci”] w języku chińskim – niezbyt udana nazwa dla marki samochodowej. Dostrzegając problem, Mercedes-Benz szybko zmienił nazwę na „Benchi”, która oddaje ideę szybkiego biegu, lepiej dopasowując się do osiągów i prestiżu związanego z ich pojazdami. To dostosowanie podkreśliło znaczenie starannej analizy językowej i zrozumienia kulturowego w skutecznych międzynarodowych strategiach brandingowych.
12. Vicks
Kiedy Vicks wprowadził swoje krople na kaszel na rynek niemiecki, przeoczył fakt, że litera „V” jest wymawiana jako „F” w języku niemieckim. To niedopatrzenie spowodowało, że nazwa marki brzmiała jak wulgaryzm o charakterze seksualnym, gdy wymawiano ją w języku niemieckim. Aby rozwiązać ten problem, firma Vicks zmieniła nazwę swojego produktu na „Wicks” na wszystkich niemieckojęzycznych
rynkach, co pozwoliło uniknąć niezamierzonych i niewłaściwych skojarzeń.
Wniosek z tych błędów tłumaczeniowych jest jasny: współpraca z profesjonalnymi tłumaczami jest kluczowa. Slogany reklamowe, które są skuteczne w jednym języku, mogą łatwo stracić swój pozytywny wydźwięk lub nawet przekazać niezamierzone znaczenie, gdy zostaną przetłumaczone na inny język. Aby z powodzeniem rozszerzyć działalność na rynki globalne, firmy muszą potraktować internacjonalizację, lokalizację i transkreację priorytetowo. Te usługi tłumaczeniowe zapewniają, że przekaz Twojej marki będzie odpowiednio rezonował w różnych kontekstach kulturowych i językowych, chroniąc przed kosztownymi i szkodliwymi dla reputacji błędami.
Uniknij niepotrzebnych błędów tłumaczeniowych, współpracując z profesjonalnym biurem tłumaczeń, jakim jest przetłumacz mi to.
Nasz zespół native speakerów zapewnia dokładne tłumaczenia dla projektów dowolnej wielkości. Oferujemy kompleksowy zakres usług językowych, eliminując potrzebę współpracy z wieloma dostawcami. Od tłumaczeń pisemnych i lokalizacyjnych po transkreację, pomagamy firmom w ich
międzynarodowych potrzebach językowych. Skontaktuj się z nami pod numerem (+48) 500 822 545 lub wyślij wiadomość e-mail na adres kontakt@przetlumaczmito.pl, aby zapewnić prawidłowe i skuteczne tłumaczenia i lokalizację Twoich treści.








